wtorek, 25 listopada 2014

Owsiankowe uzależnienie

   Postanowiłam troszkę więcej uwagi poświęcić owsiance, ponieważ dostaję nadal mnóstwo pytań co i jak. Więc...


Przede wszystkim możemy się spotkać z różnymi sposobami robienia owsianki. Każda osoba robi ją inaczej, bo wszyscy różnimy się pod względem preferencji smakowych. Zacznijmy od podstaw:
Do zrobienia owsianki na pewno potrzebujemy płatki... możemy używać najróżniejszych:

- owsiane (błyskawiczne, zwykłe, górskie)
- żytnie (błyskawiczne, zwykłe)
- jęczmienne (błyskawiczne, zwykłe)
- ryżowe (białe, brązowe)
- jaglane
... i wiele innych. Sądzę, iż najwygodniej pozostawić nazwę "owsianka", niezależnie od typu płatków, bo tak po prostu jest łatwiej. Istnieją ludzie, którzy łączą ze sobą różne rodzaje.

Jeśli mamy już płatki, to musimy mieć następny składnik:

- woda
- mleko krowie
- mleko sojowe
- mleko kokosowe
- mleko migdałowe
 Jak już mówiłam, co osoba to inny zwyczaj.

Więc jak robiona jest ta klasyczna, najpopularniejsza owsianka?

- pół szklanki płatków owsianych
- szklanka mleka krowiego
Wsypujemy płatki do garnka i zalewamy mlekiem, po czym ustawiamy na palniku.
To, ile gotujemy, również zależy od naszych preferencji. Niektórzy lubią bardziej płynną i czekają jedynie, aż mleko się zagotuje. Inni wolą gęstą "papkę" i gotują tak długo, aż mleko wsiąknie w płatki i ciężko będzie je mieszać. W czasie przyrządzania bazy owsiankowej, można do niej dodać cynamon, imbir, masło orzechowe, kawę, kakao... nie ma ograniczeń!


Przepis na owsiankę, w której ja się zakochałam?

- 50g płatków ryżowych
- pół szklanki mleka migdałowego
- 3/4 szklanki wody

Gotuję i w tym czasie dodaję cynamon (dosyć sporo), dwie szczypty imbiru i szczyptę przyprawy piernikowej. Jestem zwolenniczką tej bardziej gęstej "papki", więc czas przyrządzania zajmuje mi około 5min. W miedzy czasie obieram gruszkę i kroję na 4 kawałki.
Gdy owsianka jest gotowa, przelewam ją do miski, dodaję dwie łyżki pestek dyni, suszoną śliwkę i posypuję migdałami (ok.1 łyżka). Najpierw zjadam ze smakiem gruszkę (bo nie przepadam za owocami w owsiance) a potem zabieram się za pożywniejszą część mojego śniadania. Czasami, gdy oczywiście mam pod ręką, dodaję również małą garść orzechów nerkowca (jedyne orzechy, oprócz migdałów blanszowanych, które mi smakują)


Jednak staram się od czasu do czasu zmieniać dodatki, płatki (wymieniam na jaglane), żeby mi się za szybko nic nie znudziło :) Teraz, kiedy mam zjeść coś innego na śniadanie, to jestem szczerze zawiedziona i myślę tylko o tym, że jutro będę mogła wrócić do mojego ulubionego dania. Można to nazwać uzależnieniem, ale za to jakim zdrowym! Moje koleżanki patrzyły na mnie krzywo, gdy im mówiłam o owsiankach... bo to takie typowe dla diety. Ale raz ugotowałam dla jednej owsiankę i... zaskoczyło! Niedługo potem sama gotowała je dla innych! Duma mnie rozpierała :D
(czekoladowa owsianka z borówkami i truskawkami, płatki owsiane i żytnie na mleku krowim)

(owsianka cynamonowa z pestkami dyni, migdałami i winogronami, płatki ryżowe na mleku migdałowym)

niedziela, 23 listopada 2014

Kolacja - jeść, czy nie jeść?

    Od razu odpowiem na pytanie tytułowe -JEŚĆ!
Nie wiadomo skąd wzięło się przekonanie, że wieczorami nie powinno się jeść już nic i ostatni posiłek powinien być przed 18. To by się zgadzało, gdybyśmy wszyscy chodzili spać o 20. Ale nie chodzimy. Zazwyczaj ludzie kładą się spać po 22.
    Dlaczego trzeba jeść kolację? To proste. W ciągu dnia powinniśmy jeść 4-5 posiłków dziennie, co odzwyczaja organizm od tzw. głodowania, ale w nocy przecież nie jemy... dlatego musimy zjeść kolację. Nasz organizm przestawia się na stan spoczynku i regeneracji, ale te procesy nie będą przebiegały sprawnie, jeśli wieczorami nie będziemy dostarczać białek i tłuszczów. Nasze ciało funkcjonuje według prostych schematów, jeśli chodzi o nasze żywienie, więc łatwo go rozregulować. Jeśli śpimy 8 godzin, to jest to traktowane jako mini głodówka. Dlatego też ważne jest, co jemy na kolację...

Powinna się składać głównie z białek i tłuszczy, które są potrzebne do regeneracji organizmu. Węglowodany nie są pożądane, gdyż dostarczają one energii, a ona nie jest potrzebna w trakcie snu. Sprzyja to odkładaniu się ich w postaci tkanki tłuszczowej. Oczywiście trochę węglowodanów można zjeść, ale trzeba uważać na ich rodzaj.

Więc co najlepiej zjeść?
Ja preferuję:
- omlet (2 jajka) z warzywami (np. pomidor, papryka, ogórek)
- brokuły w jogurcie naturalnym, posypane migdałami
- wafle ryżowe (zastępujące chleb, gdyż ostatnio nie czuję się po nim dobrze) z twarożkiem i rzodkiewkami
- rybki, chude mięsko dodawane do sałatek/kanapek
- Niskotłuszczowe kakao, kromka chleba z pomidorem
- Serek wiejski, pomidor, kromka chleba

To są tylko przykłady, kolację można modyfikować na swój sposób. Zaprzyjaźnijmy się z jajkami, twarożkami, rybami i warzywami


:)

sobota, 22 listopada 2014

Trochę wspomnień...

    Razem z koleżankami byłyśmy przez cały sierpień w Hiszpanii. Mieszkałyśmy w Valladolid, miasteczku studenckim, położonym dość blisko Madrytu. Jechałam tam, nie wiedząc tak naprawdę, co nas czeka. Przed oczami miałam dni, składające się z szalonych imprez, litrów alkoholu i niezdrowego żarcia, no bo tak to zazwyczaj bywa na obozach. Z tym że miesiąc takiego życia na pewno nie odbiłby się na nas pozytywnie. Na szczęście moje wyobrażenie po części nie miało uzasadnienia w rzeczywistości. Posiłki były przygotowywane przez siostry zakonne, więc raczej według tradycyjnej kuchni hiszpańskiej. Co ciekawe, jeśli dostawałyśmy np. usmażone mięso, to mogłyśmy mieć pewność, iż nie było ono przygotowywane na patelni polanej zwykłym, tanim olejem słonecznikowym. Wręcz przeciwnie. W Hiszpanii używa się jedynie oliwy, a jest to na pewno wielki plus. Ponadto w posiłkach przeważały warzywa gotowane, owoce, ryże i ryby. Dodajmy do tego słońce w rozsądnych ilościach, dużo snu i mamy pełnię zdrowego szczęścia. Oczywiście pozwalałyśmy sobie dość regularnie na słodycze, chipsy, ciasteczka i inne, niezbyt pożądane rzeczy, ale nie wpłynęło to na nas źle. Po miesiącu wróciłam z lekko opaloną, nawilżoną skórą, lśniącymi, miękkimi włosami, mocnymi paznokciami i nie sposób wymienić wszystkich zalet tamtejszego sposobu życia.




Jak widać na zdjęciach, owoców i warzyw miałyśmy w bród. Zdjęcie zostało wykonane przeze mnie na Plaza de España, do którego miałyśmy ok.5 min. drogi z rezydencji. Codziennie rano rozstawiano taki ryneczek i sprzedawano najświeższe produkty, po czym o ok.15 (wtedy już zazwyczaj wszystko było wykupione), zbierano pozostałości i odjeżdżano, by wrócić znowu rano z nową dostawą. Smak - nieziemski. Nic nie trąciło chemią i sztucznością. Wszystko dojrzałe, duże i niesamowicie smaczne. 

Polecam, jeśli kiedyś ktokolwiek trafi na taki straganik w Hiszpanii :)

środa, 19 listopada 2014

Jak zamienić słodycze na "zdrowe" przekąski?

  Tak jak w tytule, dzisiaj mam zamiar napisać o tym, jak zaspokoić "głód psychiczny", bo to właśnie w naszym mózgu wytwarza się chęć podjadania słodyczy.
Dlaczego jemy słodycze? Ponieważ cukier dodaje energii, sprawia, że czujemy się lepiej i możemy zrobić o wiele więcej. Niestety, to po części złudzenie, a odbija się dość mocno na naszym zdrowiu i sylwetce. Naukowcy biją na alarm, gdyż w produktach, które spożywamy na ważniejsze posiłki (np. na śniadanie - bułki, obiad - gotowe dania typu naleśniczki, racuszki, pierożki) jest zawarta ilość cukru, przekraczająca nasze realne potrzeby, tak więc dostarczanie go w postaci przekąsek np. batoników, żelków czy cukierków jest w istocie zgubne.

Co możemy zrobić, gdy najdzie nas ochota na słodycze?

Przede wszystkim powinniśmy mieć pod ręką następujące rzeczy:

1. Woda - być może nie jesteśmy wcale specjalnie głodni, a nasz organizm jedynie domaga się nawodnienia. Wypij szklankę wody i zadaj sobie pytanie, czy nadal chcesz coś zjeść.

2. Świeże owoce - jeśli rzeczywiście doskwiera nam głód między posiłkami, możemy sięgnąć po jabłko, gruszkę lub inny owoc, ponieważ są one zazwyczaj niskokaloryczne i pozytywnie wpływają na układ trawienny. Powinniśmy unikać jedynie bananów, ponieważ one zawierają około 114kcal, czyli dość sporo jak na przekąskę, chyba, że nie jest on jedyną dostępną alternatywą zamiast słodkości.

3. Suszone owoce - żurawina, morele, śliwki, daktyle itp. Te ostatnie są niesamowicie słodkie. Byłam w szoku, gdy pierwszy raz się przemogłam i posmakowałam. Nigdy nie byłam fanką suszonych owoców, rodzynek. Zawsze je omijałam i choć powoli mi ten wstręt mija, to nadal jadam jedynie to, co już posmakowałam i przypadło mi do gustu.

4. Orzechy - pamiętajmy, by nie były solone, panierowane itd. Normalne orzechy, najlepiej migdały, bo są najbardziej wartościowe, ale zaraz po nich stoją orzechy nerkowca, włoskie i wiele innych. Należy jednak zwracać uwagę na porcje, ponieważ mimo swoich niezastąpionych wartości odżywczych, są również bardzo kaloryczne. Zalecane jest nie przekraczanie garści orzechów na dzień

5. Pestki, nasiona - np. pestki dyni, nasiona słonecznika. Bogate w witaminy i kwasy tłuszczowe, są dobrym zamiennikiem słodyczy, lecz tak jak z orzechami, powinniśmy spożywać je z umiarem ze względu na ich kaloryczność.

6. Domowe wypieki na bazie mąki pełnoziarnistej, naturalnych słodzików i owoców.

Nawet gdy jesteśmy poza domem, można wziąć do torebki pudełeczko lub woreczek z tymi rzeczami i cieszyć się zdrową przekąską :)

poniedziałek, 17 listopada 2014

Marwit - zupki krem

   Siemaneczko! :)
Dzisiaj post dla tych wiecznie zabieganych! Nie masz czasu na zrobienie sobie obiadu i po powrocie do domu nie za bardzo masz głowę do gotowania? Sięgnij po produkty Marwit!
Ostatnio miałam troszkę czasu do odjazdu autobusu, więc poszłam do Rossmana, by jak typowa kobieta popatrzeć na różne farby, tynki i wszystko, czym się twarz "upiększa". Przy kasie natrafiłam na lodóweczkę, gdzie zawsze były jednodniowe soki z owoców i warzyw, ale ostatnio pojawiły się również tzw. "zupy krem". Jako nałogowa zakupoholiczka (ale tylko jeśli chodzi o zakupy spożywcze), postanowiłam wypróbować, szczególnie, że rzeczywiście po przyjeździe do domu, obiadu mi się robić specjalnie nie chciało.


Powiem tak, otworzyłam magiczne pudełeczko i nie miałam dobrych przeczuć, ale makaron już ugotowany, no to szkoda nie spróbować. Podgrzałam zupkę w garnku i razem z makaronem przelałam do miski... bałam się przede wszystkim chemicznego posmaku, lub mocnego doprawienia, bo nie jestem tego fanką. Tak samo nie byłam pewna tych całych buraczków, bo owszem, buraczki kocham, ale tylko starte, doprawione przez moją babcię, a takich ze sklepu nie tknę, Na szczęście spotkało mnie miłe zaskoczenie, bo zupka z pełnoziarnistym makaronem skomponowała się świetnie, smak mi pasował i jak na szybkie danie, to można je uznać za sukces. Niestety odczuwałam ten makaron przez następne dwa dni, ponieważ prawdopodobnie nie toleruję glutenu, ale źle nie było i dla tych, którzy z glutenem problemu nie mają, szczerze polecam tą zupkę :) na mnie już czeka marchewkowa :D

niedziela, 16 listopada 2014

Mało i często - rozkład posiłków

     Wielu z nas zostało przyzwyczajonych do następującego modelu jadania posiłków: śniadanie, obiad, kolacja. Oczywiście tryb życia przeciętnego człowieka trochę się pozmieniał w dzisiejszych czasach. Więc zazwyczaj wygląda to tak, że śniadanie to w sumie można sobie odpuścić, bo zjemy coś w szkole/pracy, a obiad to już jak wrócimy do domu, co zazwyczaj oznacza godzinę 18 i wtedy jemy tyle, że wystarcza nam do momentu położenia się spać, czyli o około 23.
   W taki sposób rozregulowujemy nasz organizm do tego stopnia, że zaczyna myśleć, iż musi z tych posiłków co nieco sobie odłożyć na te godziny niejedzenia. System ten najczęściej prowadzi do nadwagi, a później do otyłości i ogólnych problemów ze zdrowiem i koncentracją.
Dziwicie się, czemu wasza koleżanka je w ciągu dnia tyle, ile dorosły mężczyzna i jest chudziutka? Bo je wolno i w krótkich odstępach, przez co nie jest aż taka głodna i nie rzuca się na jedzenie lub po prostu ma dobre geny. To zależy. Jednak ci, którzy tą tendencję do tycia mają, powinni sobie posiłki planować.

Przykładowo podaję mój plan:

5:00 - I śniadanie
9:40 - II śniadanie
13:35 - obiad*
16/17 - podwieczorek*
20 - kolacja

Ze względu na to, że w godzinach obiadu jestem w szkole, czasami po prostu zamieniam sobie go z podwieczorkiem i jem cieplutki obiadek w domku :)


Co nam daje taki system? Przede wszystkim sprawia, że nie jemy za dużo, nie rzucamy się wygłodzeni na słodycze, fast foody itp. no i nic nam się nie odkłada na trudniejsze czasy, bo po co, skoro co chwilę dostarczamy organizmowi wystarczająco pożywienia.

Pozdrawiam :)


(fot. kanapka zapiekana z serkiem Philadelphia light i chudą szynką z indyka, kawa z mlekiem i świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy - śniadanie w jednej z hiszpańskich kawiarni)

wtorek, 11 listopada 2014

Food to go - czyli co wziąć do torby

   Pierwsze śniadanie zawsze jem w domu, ale jak każdy w moim wieku, większość czasu spędzam w szkole, a posiłki jadam co 4 godziny, więc coś ze sobą muszę brać. Kanapki, chociaż codziennie z czymś innym, nudzą mnie czasem i już patrzeć na nie nie mogę. To normalne, bo jaka przyjemność jest z jedzenia ciągle tego samego, dzień w dzień? Żadna.
   Postanowiłam od czasu do czasu urozmaicić sobie II śniadanie:



Skomplikowane nie jest, a jakie smaczne :)
Potrzebny jest nam słoiczek lub szklaneczka (ja biorę te po małej nutelli). Wlewamy trochę gęstego jogurtu naturalnego jako pierwszą warstwę, potem dodajemy płatki owsiane lub samodzielnie zrobione musli, znowu zalewamy odrobiną jogurtu, na to dajemy kolejną porcję musli i na koniec trochę musu z wybranych owoców. Jeśli jesteśmy w domu, to możemy jeszcze ładnie udekorować świeżymi owocami, orzechami i przyprawami :) Oczywiście modyfikacja jest dozwolona, kolejność warstw nie ma specjalnego znaczenia.

Doskonale się sprawdza w szkole, a w dodatku warstwy ślicznie wyglądają w przezroczystym naczyniu. Sycące płatki owsiane dadzą nam uczucie pełności do samiutkiego obiadu, co pozwoli nam utrzymać kontrolę nad tzw. "podjadaniem". Ponadto będziemy mieć mniejszą ochotę na słodkości :)


Bon appetit! <3

poniedziałek, 10 listopada 2014

Coś, co tygryski lubią najbardziej...

   Każdego czasem dopada ochota na coś słodkiego. Niestety, gdy się spojrzy na skład większości słodkości sprzedawanych w sklepie, można się naprawdę przerazić. Pod tymi dziwnymi, chemicznymi nazwami kryją się niesamowicie szkodliwe substancje, które nigdy nie powinny zostać dostarczone do naszego organizmu. Ale głód na słodkie jest i będzie, dopóki go nie zaspokoimy. Tak więc postanowiłam znaleźć rozwiązanie na takiego typu problem.

FIT CIACHA
- 2 białka jajek
- 2 łyżki setwii (można zastąpić innym, naturalnym słodzikiem)
- ok. 150g wielozbożowego musli (można zrobić samemu, mieszając płatki owsiane/żytnie/jęczmienne z suszonymi owocami i orzechami)

Przygotowanie:
Białka ubić na sztywną pianę. Do piany dodać stewię. Wymieszać. Następnie dosypać musli. Mieszanka musi być gęsta.
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i łyżką nakładać niewielkie porcje. Piec w nagrzanym piekarniku do 180 stopni przez ok.10 min - na złocisty kolor.


 W moim domu przepisy FIT nie spotykają się z uznaniem. Te ciasteczka są wyjątkiem. Jestem proszona o ich upieczenie co najmniej raz w tygodniu. Po wyjęciu ich z piekarnika, zazwyczaj nie zdążę nawet przygotować miseczki na ich przełożenie, bo już są zjedzone, więc sądzę, że warto spróbować :)




piątek, 7 listopada 2014

Let's get started!

    Halo halo! Rozpoczynamy nowy dzień!

Istnieje powszechne przekonanie, że śniadanie to w sumie można opuścić, bo rano czasu nie ma, a przecież i tak bierzemy kanapki do szkoły, więc po co jeszcze w domu jeść. Kiedyś też tak myślałam. Wstawałam o 5:30 i śniadanie jadłam dopiero około 12 w szkole, o ile je jadłam... po prostu nie miałam nawyku rano jeść. Okazuje się, że bardzo się myliłam, jeśli chodzi o słuszność moich przekonań co do tego. Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, MUSIMY je zjeść w ciągu godziny od przebudzenia, gdyż wtedy nasz organizm ma podkręcony metabolizm, nastawiony na większy posiłek po całonocnej głodówce. Po godzinie od przebudzenia, metabolizm zwalnia i nastawia się na tzw. tryb "oszczędzania/magazynowania", czyli nic innego jak odkładanie się tłuszczyku "na trudniejszy okres" ;) Śniadanie powinno być dość kalorycznym posiłkiem i nie należy martwić się o to, ponieważ nieważne co zjemy, i tak to spalimy w ciągu dnia, a po dużym śniadaniu, będziemy mieli mniejszą ochotę na podjadanie między posiłkami i zredukuje nam również apetyt na słodycze. Co najlepiej jeść? Śniadanie powinno się składać głównie z węglowodanów, by dostarczyć organizmowi wystarczającą porcję energii na cały dzień. Ja jestem zwolenniczką owsianek. Wręcz się od nich uzależniłam.

Najprostszy przepis:
6 łyżek płatków owsianych/żytnich/jęczmiennych/ryżowych jakich tam sobie chcecie :)
szklanka mleka lub wody

Płatki zalewamy mlekiem lub wodą i gotujemy około 4 minut, ale sami będziecie wiedzieć, kiedy owsianka będzie gotowa, gdyż jej konsystencja wyraźnie zgęstnieje.
Przelewamy owsiankę do miseczki, dodajemy ulubione owoce, orzechy, cokolwiek na co macie ochotę :D

Przepis ten można modyfikować na milion sposobów, a owsianka nigdy się przez to nie znudzi :)

Smacznego!




czwartek, 6 listopada 2014

No to na początek...

Pierwszy post będzie czysto organizacyjny. Chcę wstawiać tutaj przepisy na fit dania, mój jadłospis i zdjęcia. Postaram się również poruszać temat ćwiczeń oraz ogólnie zajmę się propagowaniem zdrowego życia. Jest to coś, czym się interesuje od jakiegoś czasu. Zdjęcia są mojego autorstwa, jeśli jednak będę wstawiała jakieś z internetu, podpiszę je. Mam nadzieję, że moje posty w jakiś sposób kogoś zaciekawią, wtedy być może zastanowię się nad dalszym prowadzeniem tego bloga. Więc... Miłej lektury! :)