piątek, 9 stycznia 2015

Serduszko dobroci - WOŚP

Halo, Halo! Na dziś post specjalny.
Ostatnio wiele kontrowersji wzbudza WOŚP. Chciałabym przedstawić sytuację z mojego punktu widzenia (jako wolontariuszka).
Dla mnie ta akcja jest przede wszystkim sposobem na pomoc innym, co stało się moim uzależnieniem. Pierwszy raz poszłam na WOŚP w 2012r.
Zebrałam wtedy około 450zł. W 2013r. musiałam niestety zrezygnować z powodu wyjazdu. Potem zaczęło się liceum, poznałam moją najkochańszą Martynkę i zapisałyśmy się znów na WOŚP. Spotykałyśmy naprawdę różnych ludzi. Pozwolę sobie na skategoryzowanie ich i uogólnienie:
- miłe, starsze panie, które podchodziły do nas z promiennymi uśmiechami i wyskrobywały ostatnie grosze z portfela,  chwaląc cały czas naszą wytrwałość.
- małe dzieci z rodzicami, przebiegały do nas podekscytowane, wrzucały pieniążki i piszczały z radości, gdy przyklejałyśmy im serduszka na kurteczki lub na policzki, jeśli chciały :)
- młode małżeństwa, wspierające nas sporymi datkami, zapewne mając na uwadze to, że komuś te pieniądze mogą się bardziej przydać.
- dewotki, panie które otwarcie skrytykowały naszą "głupotę", oskarżając również pana Owsiaka o kradzież pieniędzy.
- rodzice, którzy nie chcą mieć z instutucjami charytatywnymi nic wspólnego, swoim dzieciom nie pozwalali do nas podchodzić, jakbyśmy były trędowate.
Dwie ostatnie kategorie są niestety negatywne, ale nikomu nie można dogodzić.
Lecz co roku utwierdzam się w przekonaniu, że bycie wolontariuszką jest czymś pięknym.
W zeszłym roku zaistniała pewna sytuacja, która nadal sprawia, że płyną mi z oczu łzy.
Stałyśmy z Martynką w Auchanie i nagle podeszła do nas pani z niepełnosprawnym dzieckiem. Mama dala swojemu synkowi 100zł i poprosiła, żeby wrzucił je do puszki. Chłopiec uśmiechnął się do mnie, wrzucił pieniążki, a kiedy przykleiłyśmy mu kilka serduszek na kurtkę, niewyraźnie, ale prawie ze łzami w oczach z wdzięczności, podziękował, jakby otrzymał największy skarb na świecie. Kiedy odszedł, rozpłakałyśmy się. Prawdopodobnie mama tego chłopca mogła wykorzystać te pieniądze w celu zakupu czegoś o wiele potrzebniejszego, a jednak przeznaczyła je na pomoc innymi.
Właśnie to jest piękne. Tego jednego dnia wszyscy się jednoczymy.
Ostatnio zauważyłam na portalu społecznościowym Facebook, że zostało zorganizowane wydarzenie, mające na celu nie tylko propagowanie nienawiści do Owsiaka, ale również chcą zrywać serduszka innym. Kochani, szanujmy się. Jeśli ktoś popiera WOŚP to wrzuca pieniądze, jeśli nie, to żaden wolontariusz nie będzie nikogo to tego zmuszać.
A dla tych, którzy chcą się przekonać o tym, gdzie idą pieniądze z WOŚP'U,  wystarczy przejść się po szpitalach i obejrzeć sprzęt oznaczony serduszkiem.
Podaję również linki do krótkich filmików. To piękne, oglądać je i wiedzieć, że chociaż trochę się do tego przyczyniam.




Zastanówmy się, jakimi priorytetami się kierujemy. Ci, którzy nadal są przeciwko WOŚP... życzę im, żeby nigdy nie znaleźli się w sytuacji, w której będą musieli schować dumę w kieszeń i zwrócić się o pomoc, wymagającą sprzętu zakupionego przez pana Owsiaka.


https://www.youtube.com/watch?v=D9Q0YqwBwAY
(tegoroczne wyposażenie wolontariuszy)


(podczas zebrania WOŚP mogłam opowiedzieć troszkę o tym przedsięwzięciu w telewizji)

(identyfikatory z roku 2012, 2014 i 2015)

(na ten rok mam 347 serduszek)

2 komentarze:

  1. Byłam właśnie raz wolontariuszką w WOŚP :( Niestety w tym roku nie mogę nia zostać, gdyż nieco zdrowie mi na to nie pozwala :( Za to moja siostra niesie im pomoc w tym roku! :) Ja osobiście wrzuciłam już pieniążki do puszki :) :D pozdrawiam

    http://melbrix-magazine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń